NAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY, Rok A, 31 maja 2026r.
Wj 34, 4b-6. 8-9 Bóg miłosierny i łagodny
2 Kor 13, 11-13 Pozdrowienie w imię Trójcy Świętej
J 3, 16-18 Bóg posłał swego Syna na świat, aby świat został zbawiony
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Znamy te słowa tak dobrze, że często tracimy wrażliwość na ich rewolucyjny sens. Jezus wypowiada je nocą w rozmowie z Nikodemem – człowiekiem szukającym, pełnym wątpliwości. Kluczowe w tym fragmencie jest słowo „dał”. Boża miłość nie jest jedynie deklaracją czy emocją… Jest… konkretnym czynem, całkowitym darem z samego siebie. Bóg nie stawia człowiekowi wymagań, zanim go pokocha. Kocha świat takim, jaki jest – z jego zagubieniem, grzechem i słabością – i w tę ciemność posyła swojego Syna, aby nas uratować. Jezus wyraźnie definiuje intencje Boga: misją Syna nie jest potępienie, lecz zbawienie. Często nosimy w sobie fałszywy obraz Boga jako surowego sędziego, który tylko czeka na nasz błąd. Jan Ewangelista burzy ten schemat. Bóg Ojciec jest jak lekarz, który przychodzi do śmiertelnie chorego pacjenta. Przychodzi z lekarstwem, a nie z pretensjami, że pacjent zachorował. Odrzucenie Chrystusa nie wywołuje gniewnej reakcji Boga – potępienie jest po prostu naturalną konsekwencją odcięcia się od jedynego Źródła Życia. Słowa o potępieniu, które „już” się dokonało, mogą brzmieć groźnie, ale w rzeczywistości są wielkim apelem do ludzkiej wolności. Bóg traktuje nas śmiertelnie poważnie. Szanuje nasz wybór do tego stopnia, że pozwala nam powiedzieć sobie „nie”. Wiara w ujęciu św. Jana to rzucenie się w Jego ramiona, zaufanie Mu w ciemno i przyjęcie Jego logiki miłości. Niewiara to zamknięcie się w samowystarczalności, zatrzaśnięcie drzwi od środka przed przychodzącym Światłem.
Czy w moim codziennym myśleniu Bóg jest bardziej Sędzią tropiącym moje potknięcia, czy Zbawicielem, który wyciąga mnie z upadków?
o. Jakub Zawadzki SOCist.



