Arkadiusz Mularczyk
Bruksela nieustannie powtarza, że trzeba ratować europejski przemysł motoryzacyjny i chronić miejsca pracy. Gdy jednak Polska chce wesprzeć fabrykę MAN w Niepołomicach kwotą 116 mln zł, Komisja Europejska mówi: nie. Pomoc uznano za niezgodną z unijnymi zasadami.
To nie jest spór o paragrafy. Niepołomice to tysiące miejsc pracy, polscy poddostawcy i przyszłość przemysłowa południowej Polski. Decyzja nie zamyka zakładu, ale odbiera naszemu krajowi możliwość dofinansowania inwestycji. To fatalny sygnał dla naszego przemysłu.
A jak wygląda sytuacja za Odrą? Komisja zatwierdziła 902 mln euro niemieckiego wsparcia dla fabryki baterii Northvolt, 5 mld euro na półprzewodniki w Dreźnie i kolejne 5 mld euro na dekarbonizację przemysłu. To różne programy i podstawy prawne, ale pytanie pozostaje: dlaczego dla niemieckiej gospodarki znajdują się miliardy, a Polsce odmawia się zaledwie ułamka procentów tych kwot?
Jest nam znane takie powiedzenie, które pasuje to tej sytuacji: „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”. Dziś chciałoby się powiedzieć: „Co wolno Niemcowi wojewodzie…”
Wspólny rynek miał wyrównywać szanse. Tymczasem rodzi się Europa, w której najbogatsi mogą utrwalać przewagę, a państwa nadrabiające dystans napotykają kolejne bariery. Zresztą – nie muszę już nawet przypominać, dlaczego Polska musi ten dystans nadrabiać, kto jest temu winien i że nadal nam za to nie zapłacono.
Niemcy mogą wzmacniać swój przemysł, a Polska ma być tylko rynkiem zbytu? Jeśli tak ma wyglądać europejska solidarność, sens istnienia Unii zostaje postawiony na głowie. Zamiast wspólnoty równych państw otrzymujemy mechanizm wzmacniania niemieckiej potęgi gospodarczej, w którym pozostali mają jedynie pomagać i nie przeszkadzać.
W tym samym tygodniu, Parlament Europejski zatwierdził zaś uruchomienie unijnych środków dla pracowników zwolnionych w trzech innych państwach. Belgia otrzyma 3 821 460 euro na pomoc zwolnionym pracownikom sieci Cora. Hiszpania otrzyma 2 725 100 euro na wsparcie pracowników zwolnionych z 20 przedsiębiorstw sektora motoryzacyjnego w Galicji. Z kolei Finlandia otrzyma 410 310 euro dla byłych pracowników Valmet Automotive i jego podwykonawców.
Dlatego podjąłem interwencję i w trybie priorytetowym skierowałem do Komisji Europejskiej pytania o zablokowanie pomocy dla MAN w Niepołomicach. Czekam na odpowiedź i konkretne wyjaśnienia. Nie zgadzam się na Unię, w której miejsca pracy w Niemczech i na zachodzie Unii mają być ważniejsze niż te w naszym kraju.




