Strona główna 5 TSS 19 (1527) 12 maja 2026 5 Niemiecka szkoła „moralności”

Arkadiusz Mularczyk

Na pewno pamiętają Państwo, jak niemal rok temu wręczyłem raport o stratach wojennych Polski młodemu niemieckiemu europosłowi, który – po wygranej Prezydenta Karola Nawrockiego – groził Polsce, że być może znów trzeba będzie zablokować środki unijne.
W ubiegłym tygodniu wróciłem do tej sprawy. W ramach debaty nad budżetem UE na kolejne siedem lat zadałem posłowi Körnerowi pytanie: co sądzi o utworzeniu w Unii Europejskiej funduszu na rzecz ofiar II wojny światowej?
Odpowiedź, którą usłyszałem, była niezwykle bezczelna. Mentorski ton, pouczanie i wypominanie Polsce, że korzysta z funduszy europejskich… A do tego sugestia, że w imię jedności Europy nie należy wracać do przeszłości, lecz skupić się na budowaniu przyszłości – tak jak on to rzekomo robi.
Tyle, że środki z unijnych funduszy nie są żadnym „prezentem”, lecz elementem wspólnej polityki, współtworzonej przez wszystkie państwa członkowskie. Co więcej – nie oszukujmy się – często są obwarowane warunkami i służą również interesom największych państw, w tym Niemiec.
Zamiast rzeczowej rozmowy pojawiły się więc sugestie, że nie doceniamy unijnych pieniędzy. Jakby fundusze miały być narzędziem do uciszania debaty o niemieckiej winie.
Niemiecki poseł powinien zrozumieć, że nie ma to nic wspólnego z faktem, iż Niemcy do dziś nie rozliczyły się z reparacji wojennych wobec Polski. Próba przykrycia tego tematu opowieścią o „europejskiej solidarności” brzmi dziś jak wygodna wymówka. Ta narracja jest po prostu bezczelna.
Bo prawdziwa solidarność nie polega na wzajemnym pouczaniu, lecz respektowaniu lekcji z historii. Nie polega też na zamiataniu trudnych spraw pod dywan w imię politycznego komfortu, lecz wyciąganiu z niej wniosków.
Jeśli ktoś naprawdę chce budować przyszłość Europy, powinien mieć odwagę zmierzyć się także ze swoją przeszłością. Bez tego nie będzie ani zaufania, ani prawdziwego partnerstwa.