Waldemar Bartosz
… to stwierdzenie świetnego pisarza Józefa Mackiewicza stało się i dobrze, zakotwiczeniem w systemie wartości cywilizacji zachodniej – rzymskiej. Wartość prawdy towarzyszy nam od znacznie wcześniejszych czasów, wszak w Ewangelii Janowej znajdujemy przesłanie: „Poznajcie prawdę a prawda was wyzwoli (J 8:32).
Jeśli budowla zdrowej społeczności oparta jest na prawdzie, to fałsz ją burzy, bo burzy jej fundament. Niestety w polityce, również tej lokalnej, posługiwanie się fałszem staje się niejako normą, normą burzącą rzeczony fundament. Do kolejnych wyborów, zarówno tych ogólnopolskich jak i tych samorządowych zbliżamy się nieuchronnie. U niektórych pretendentów na mandat powyborczy rodzi to poczucie szukania argumentów. Dla niektórych środkiem na podniesienie autorytetu, rangi znaczenia swojej osoby jest zdobycie medali, zasług, krzyży zasługi. Niestety, przedmiotem tęsknot za owymi odznaczeniami bywają też odznaczenia, krzyże za podziemną „konspirę”. Jest to pożądane i chwalebne, ale pod jednym warunkiem – że zainteresowany posiadaniem orderu choćby otarł się o tę „konspirę”.
Uwagi te nie dotyczą tylko wskazania na wady osobowościowe osobników podpierających się fałszywymi świadectwami. Ostatecznie można powiedzieć – „nie mój cyrk, nie moje małpy”. Prawda, małpy nie są moje, ale cyrk – tak. Instytucje państwowe okłamywane, naciskane przez takich lobbystów i ich promotorów jeśli działają z pogwałceniem prawdy, stają się rzeczonym cyrkiem. I w tej sytuacji nie można powiedzieć, że to „nie mój cyrk”. To nie powinien być cyrk, bo to jest nasze państwo i próby tych, którzy chcą kłamstwem zyskać państwowe medale nie mogą być obojętne.
Gorzej, jeśli „dla świętego spokoju” organy władzy publicznej, również tej samorządowej urzędowo potwierdzają fałsz – stają się uczestnikiem wspomnianej patologii.
Apel jest jeden – nie zamykajmy oczu na tę patologię.



