Strona główna 5 TSS 3 (1511) 20 stycznia 2026 5 Dla was to zabawa, nam chodzi o życie

Waldemar Bartosz

Każdy kto otwiera internet albo telewizor dostaje często tak zwanego zawirowania emocji. Mnogość sprzecznych informacji, kłótni i innych swarów, powoduje, że wielu z nas z niechęcią to wszystko ogląda. Emocje, które przy tym się rodzą, to jedno, gorzej jest z warstwą informacyjną. Dość często przekazywane informacje się znoszą, są sprzeczne. Bywa też, że ci sami ludzie, najczęściej politycy zaprzeczają sami sobie.

Kilka tygodni temu premier Donald Tusk „wyrzucił do kosza” projekt ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, który zakładał likwidację umów śmieciowych. Pomysł na to był prosty, uzbrojenie PIP w narzędzia, dzięki którym Inspekcja Pracy w przypadku stwierdzenia, że np.: pracownik pracujący w ustalonym czasie i pod nadzorem jest zatrudniony na umowie zlecenie, ma prawo z urzędu przekształcić tę umowę zlecenia na umowę o pracę. Wiadomo, że wówczas pracownik posiada większe uprawnienia: prawo do urlopu i do innych „przywilejów” pracowniczych. Na dodatek, takie rozwiązanie byłoby realizacją jednego z tzw. kamieni węgielnych wynikających ze zobowiązań wobec Komisji Europejskiej.

Schowanie tego projektu do tzw. zamrażarki, nie tylko naraża Polskę na odebranie ok. 10 mld zł z KPO, przede wszystkim krzywdzi pracowników, wykorzystywanych poprzez te umowy śmieciowe.

To, że związki zawodowe, przede wszystkim NSZZ „Solidarność” zaprotestowały przeciwko takiej decyzji, tego należało się spodziewać.

Inaczej zareagowały środowiska deklarujące się jako demokratyczna, niekomunistyczna wrażliwa społecznie lewica.

W mniej więcej tym samym czasie prezydent Donald Trump uprowadził z Wenezueli tamtejszego dyktatora, politycznie związanego z Moskwą i Pekinem. Na ów czyn wrażliwa społecznie lewica aż się zagotowała. Sążniste protesty, potępienia akcji amerykańskiej nie miały końca. Jednocześnie antypracowniczej decyzji Tuska nikt z tych działaczy nie raczył wtedy zauważyć. Jeden z czołowych przedstawicieli owego środowiska, redaktor naczelny dobrego zresztą pisma, oświadczył publicznie, że chyba już najbliższe wybory prezydenckie zignoruje i do nich nie pójdzie.

Złośliwie, można tu zauważyć, że w Polsce nigdy nie kandydował na żadne publiczne stanowisko Donald Trump i pewnie nie będzie kandydował.

Podobnych nierozumnych zachowań jest wiele. Tylko jedno, kolejne, podobne dobrze ilustruje rodzaj politycznej schizofrenii. Chodzi tu o umowę Unii Europejskiej z południowoamerykańskim związkiem państw – Mercosur.

Ten sam Donald Tramp, którego „nikt nie ogra w Europie”, jak sam to stwierdził, formalnie – medialnie skrytykował skutki tej umowy. Oznaczałoby to, że obecny rząd widzi negatywne skutki umowy z Mercosur dla europejskich, w tym polskich rolników.

W tym samym czasie jeden z posłów partii rządzącej, reprezentujący nasz region, dął w przeciwne nuty. Na swoim profilu facebookowym napisał, że nie widzi zagrożeń dla polskiego rolnictwa w umowie z Mercosur. Widzi nawet zalety: dodatkowe środki dla wsi, zwiększone „unijne rezerwy kryzysowej na rynkach rolnych do 900 mln euro”.

Można tylko zakrzyknąć: „dla was to zabawa nam chodzi o życie”.