Arkadiusz Mularczyk
Przedstawiłem propozycję, która dla niektórych mogła brzmieć prowokacyjnie, lecz w istocie była osadzona w realiach polityki międzynarodowej. Skoro pojawiła się koncepcja powołania Rady Pokoju – inicjatywy mającej w założeniu wzmacniać stabilność i bezpieczeństwo globalne – uznałem za zasadne spojrzeć na nią również z perspektywy interesów państwa polskiego. Wskazałem wprost: jeśli udział w takim projekcie wiąże się z kosztami, to naturalnym źródłem ich pokrycia powinny być środki, które Niemcy wciąż są Polsce winne z tytułu nierozliczonych strat wojennych, w tym zrabowanego złota oraz innych aktywów państwowych i prywatnych. W tym kontekście przywołałem niemieckie rezerwy złota przechowywane w Nowym Jorku.
Był to głos w debacie publicznej – jedno z wielu stanowisk formułowanych w przestrzeni politycznej. Jednak kilka dni później w niemieckich mediach, na łamach Deutsche Welle, pojawił się materiał, w którym prezes Bundesbanku publicznie uspokaja opinię, że niemieckie rezerwy złota zdeponowane w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku są w pełni bezpieczne i nie ma powodów do niepokoju.
Fakt, że pojawiła się potrzeba takiego zapewnienia, jest sam w sobie znamienny. Nikt oficjalnie nie formułował gróźb, nie było mowy o żadnych działaniach operacyjnych. A mimo to uznano za konieczne podkreślenie, że niemieckie zasoby finansowe pozostają nienaruszone. To klasyczny odruch politycznej ostrożności w obliczu tematu, który – choć przez lata spychany na margines – nie zniknął.
Niemcy mają pełną świadomość, że kwestia należności wobec Polski nie została definitywnie zamknięta. Dotyczy to nie tylko szeroko rozumianych reparacji wojennych, lecz także konkretnych dóbr – złota, majątku państwowego, dzieł sztuki i innych aktywów – które zostały Polsce zabrane w wyniku agresji i okupacji, a do dziś nie doczekały się pełnego rozliczenia. Problem ten można przez lata ujmować w formuły dyplomatyczne i interpretacje prawne, ale nie zmienia to jego istoty: chodzi o odpowiedzialność i elementarne poczucie sprawiedliwości.
Niemieckie złoto przechowywane w Nowym Jorku stało się w tej dyskusji symbolem. Symbolem bezpieczeństwa finansowego państwa, ale również symbolem nierozliczonej przeszłości. Jeżeli mówimy o nowej architekturze pokoju, o wspólnych mechanizmach bezpieczeństwa i współpracy, to zasadnym pytaniem pozostaje: kto i na jakiej podstawie ponosi ciężary, oraz czy państwa, które wciąż nie uregulowały zobowiązań wynikających z historii, mogą pomijać ten fakt w debacie o przyszłości.
Wyraźna reakcja po stronie niemieckiej pokazuje, że to pytanie zostało usłyszane. A to oznacza, że rozmowa dopiero się rozpoczyna. Trwały pokój nie opiera się na przemilczaniu rachunków przeszłości, lecz na odwadze ich uczciwego rozliczenia.




