Waldemar Bartosz
Człowiek wolnym jest. To stwierdzenie jest chyba tak stare jak historia ludzkości. Pisali o tym filozofowie, tak to odczuwa przeciętny człowiek. Aby jednak poczucie wolności było zgodne z rzeczywistością, człowiekowi należy stworzyć warunki do samostanowienia. W dużym stopniu zależy to od państwa, od prawa w nim stanowionego.
Oczywiście wolność ma swoje granice – są nimi prawa innych ludzi. Nie wolno zabijać, bo każdy ma prawo do życia. Nie powinno się kłamać, bo kłamstwo jest przeciwieństwem prawdy, a wolność powinna być oparta na prawdzie. Człowiek nie może realizować wolności, jeśli pozbawia się go prawdziwej informacji. Brytyjski pisarz i publicysta George Orwell w swoich powieściach: „Rok 1984” i w „Folwarku zwierzęcym”, przedstawił świat oszukany przez rządzących, którzy zmienili znaczenie słów, gdzie prawda oznaczała kłamstwo, a ono miało stanowić tkankę międzyludzkich relacji. Orwell uważał, że ludzie, a w szczególności intelektualiści i politycy, lubią oszukiwać samych siebie, a jednym z najgorszych oszustw jest deprawacja języka, która prowadzi do degradacji społeczeństwa.
Prezydent Polski – Karol Nawrocki w dn. 9 stycznia bieżącego roku zawetował rządową ustawę o usługach cyfrowych (DSA). Rwetes z tego powodu podniosły środowiska związane z obecnym rządem. Rwetes propagandowy, Prezydent bowiem nie kwestionował zakazu propagowania treści pedofilskich lub innych – łamiących prawo. Uzasadnione wątpliwości zgłosił do możliwości ingerowania przez rządowych urzędników w treści zamieszczane np. w mediach społecznościowych.
Według Prezydenta, skoro w art. 54 Konstytucji zapisano, że „każdemu zapewnia się wolność wyrażenia swoich poglądów, to państwo nie powinno tej wolności ograniczać.
„Państwo ma wolność gwarantować, a nie reglamentować” – stwierdził Prezydent RP. Ostatecznie stwierdził, że „Jako Prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę (…). Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella „Rok 1984”.
Słowem – brońmy wolne słowo.



