Strona główna 5 TSS 13 (1521) 31 marca 2026 5 Dość odwracania ról. Wystawa o odwadze i odpowiedzialności

Arkadiusz Mularczyk

W tym tygodniu, w Parlamencie Europejskim w Brukseli, z naszej inicjatywy odbywa się wystawa poświęcona Polakom ratującym Żydów w czasie II wojny światowej. I nie ma co udawać – to dla niektórych niewygodna wystawa, bo powstała po to, by przypomnieć prawdę tam, gdzie od lat próbuje się ją zakłamywać.
Bo były czasy w Europie, gdy za człowieczeństwo i litość płaciło się własnym życiem.
W okupowanej przez Niemców Polsce pomoc Żydom oznaczała natychmiastową śmierć – często nie tylko dla tego, kto pomagał, ale dla całej jego rodziny. Dla dzieci. Dla kobiet. To był systemowy terror, zaprojektowany tak, by zabić nie tylko ludzi, ale także odruch serca.
Dotychczasowe badania wskazują, że co najmniej 782 Polaków zostało zamordowanych za pomoc i ukrywanie Żydów. To liczba udokumentowana – a przecież wiemy, że to niepełny obraz. Szacuje się, że około 1400 ofiar pozostaje do dziś niezidentyfikowanych. Za tymi liczbami kryją się konkretne nazwiska, rodziny, dramaty – i odwaga, której nie da się zmierzyć statystyką.
A jednak tysiące Polaków powiedziało temu systemowi „nie”. Ryzykowali wszystko. Dla drugiego człowieka. Szacuje się, że setki tysięcy Polaków były zaangażowane w pomoc. Ponad 7 200 zostało uhonorowanych tytułem „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” przez Yad Vashem – najwięcej spośród wszystkich narodów.
I choć fakty te są często dobrze udokumentowane, historia okupowanej Polski wciąż bywa zniekształcana. Przez lata tworzono narracje, które rozmywały odpowiedzialność sprawców i zacierały skalę niemieckiego okrucieństwa. Dlatego dziś szczególnie ważne jest przywracanie prawdy – poprzez konkretne ludzkie historie.
Jedną z nich jest historia rodziny Ulmów. To historia tragiczna – ale jednocześnie niezwykle piękna. Józef i Wiktoria Ulmowie, wraz ze swoimi dziećmi, zostali zamordowani przez niemieckich okupantów za ukrywanie Żydów. Zapłacili najwyższą cenę za miłość do drugiego człowieka. W 2023 roku zostali beatyfikowani przez Papieża Franciszka, stając się symbolem heroizmu, który przekracza granice strachu.
Dlatego ta wystawa nie będzie neutralna. Będzie na pewno kłuć w oczy niektórych parlamentarzystów. W niemieckiej narracji od lat widzimy niepokojące zjawisko: rozmywanie odpowiedzialności, rozcieńczanie winy, przesuwanie akcentów tak, by sprawca przestawał być sprawcą, a ofiara zaczynała być współodpowiedzialna.
Dlatego mówimy wprost: to jest fałszowanie historii. Odwracanie ról kata i ofiary nie jest „interpretacją”. Jest kłamstwem. I Europa, jeśli chce być wspólnotą wartości, nie może tego tolerować.
Ta wystawa jest więc czymś więcej niż przypomnieniem o bohaterach. Jest sprzeciwem wobec kłamstwa. Jest dowodem na to, że nawet w najczarniejszym czasie byli ludzie, którzy nie dali się złamać – i że byli to w ogromnej mierze Polacy.
Bo bez prawdy nie ma pamięci. A bez pamięci nie ma uczciwej Europy. I dlatego ta wystawa jest tak ważna. Właśnie tam w… jak to niektórzy mówią, sercu Europy.