Waldemar Bartosz
W ostatnim czasie znaleźć można liczne doniesienia o nierównościach społecznych. Podstawowym wyróżnikiem owych nierówności jest zróżnicowanie wynagrodzeń. I znowu, jak zwykle, nieoceniony jest GUS. Doniesienia o poziomie płac zarówno w dużych miastach jak i w województwach są zatrważające, szczególnie z punktu widzenia mieszkańca ziemi świętokrzyskiej. Niestety, we wszystkich tych rankingach jesteśmy w końcówce końców.
Okazuje się na przykład, że tylko w 4 miastach, w końcówce 2024 roku, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw przekroczyło 10 tysięcy złotych. Do tych finansowych rekinów zalicza się w kolejności: Kraków, Gdańsk, Warszawa. Kielce są, niestety, dopiero trzecie od końca i w stolicy naszego województwa w grudniu poprzedniego roku średnie wynagrodzenie wynosiło 7365,3 zł. Wyprzedziliśmy tylko Białystok (7139,2 zł) i Gorzów Wielkopolski (7086,1 zł). Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w całym województwie świętokrzyskim. Tutaj zajmujemy przedostatnie miejsce (7354,33 zł) a za nami jest województwo warmińsko – mazurskie (7336,54 zł).
Istotnym pytaniem jest kwestia branż, które płacą najhojniej. Okazuje się, że w Krakowie, gdzie się zarabia najwięcej, średnią podnoszą przede wszystkim pracownicy zatrudnieni w informatyce, telekomunikacji i w wydawnictwach. W miastach i województwach, w których średnia płaca odbiega ujemnie od tych najbogatszych, również pracownicy zatrudnieni w sekcji informatyczno – komunikacyjnej są wysoko wynagradzani, tyle że ich jest znacznie mniej niż w takim Krakowie czy Gdańsku.
Najnowsze dane prezentowane przez GUS prezentują także tendencje dotyczące tempa wzrostu płac. I tutaj znajdujemy pozytywne zaskoczenie. Przeciętna płaca w zeszłym roku zwiększyła się najbardziej w województwie świętokrzyskim, bo aż o 840 zł brutto. Pomimo tego nadal jesteśmy na przedostatnim miejscu. Również na Podkarpaciu zanotowano duży wzrost wynagrodzeń.
Całość obszernego materiału pokazuje duże nierówności w rozwoju najcenniejszych branż, a co za tym idzie również płac.